-Czy to Will Thompson
mazurski park krajobrazowy |hmb |księgarnie internetowe
„—Czy to Will Thompson — zapytała kobieta. Rozamunda wychyliła się z okna i wyjrzała na
ulicę. — Gdzie on poleciał — spytała.
— A o, tamtędy — odparła kobieta nie mogąc dłużej powstrzymać się od śmiechu. — To coś nowego, żeby Willa Thompsona ktoś wypłoszył z własnego domu, no nie Muszę opowiedzieć Charliemu, jak wróci. Skona ze śmiechu, kiedy to usłyszy. No i że Will Thompson był goły jak święty turecki. To ci dopiero heca!
Rozamunda cofnęła się do pokoju, schowała rewol
«4 wer i zatrzasnęła szufladę. Potem usiadła na krześle i rozpłakała się.
Pluto nie miał pojęcia, co począć. Nie wiedział, czy iść za Willem i sprowadzić go z powrotem do domu, czy zostać i próbować uspokoić Miłą Jill i Rozamundę. Jill już trochę ochłonęła i nie płakała tak głośno, natomiast Rozamunda zalewała się łzami. Pluto pochylił się i pogładził ją po dłoni. Rozamunda odtrąciła jego rękę i rozpłakała się jeszcze histeryczniej. Wobec tego Pluto doszedł do wniosku, że najlepiej będzie chwilowo nic nie robić. Usiadł na powrót i czekał.
Niebawem Rozamunda wstała i podbiegła do łóżka, na którym leżała siostra. Rzuciła się na posłanie, porwała Jill w ramiona i znowu wybuchnęła płaczem. Leżały przy sobie pocieszając się wzajemnie. Pluto patrzał na to z niedowierzaniem; spodziewał się, że skoczą sobie do oczu, zaczną wydzierać włosy, drapać się paznokciami i wyzywać od ostatnich. Tymczasem nie robiły nic podobnego. Obejmowały się wzajemnie i razem płakały. Pluto nie mógł pojąć, dlaczego Rozamunda nie usiłuje zastrzelić Jill, a już przynajmniej, dlaczego się na nią nie gniewa. Przypatrując im się w tej chwili nie wyobrażał sobie, jak Rozamunda mogła uczynić to, co zrobiła przed paru minutami. Obie zachowywały się teraz niczym ofiary wspólnego cierpienia.“(9)
avp2 |Lekkie pokrycia |Kolor dominujący
„—Czy to Will Thompson — zapytała kobieta. Rozamunda wychyliła się z okna i wyjrzała na
ulicę. — Gdzie on poleciał — spytała.
— A o, tamtędy — odparła kobieta nie mogąc dłużej powstrzymać się od śmiechu. — To coś nowego, żeby Willa Thompsona ktoś wypłoszył z własnego domu, no nie Muszę opowiedzieć Charliemu, jak wróci. Skona ze śmiechu, kiedy to usłyszy. No i że Will Thompson był goły jak święty turecki. To ci dopiero heca!
Rozamunda cofnęła się do pokoju, schowała rewol
«4 wer i zatrzasnęła szufladę. Potem usiadła na krześle i rozpłakała się.
Pluto nie miał pojęcia, co począć. Nie wiedział, czy iść za Willem i sprowadzić go z powrotem do domu, czy zostać i próbować uspokoić Miłą Jill i Rozamundę. Jill już trochę ochłonęła i nie płakała tak głośno, natomiast Rozamunda zalewała się łzami. Pluto pochylił się i pogładził ją po dłoni. Rozamunda odtrąciła jego rękę i rozpłakała się jeszcze histeryczniej. Wobec tego Pluto doszedł do wniosku, że najlepiej będzie chwilowo nic nie robić. Usiadł na powrót i czekał.
Niebawem Rozamunda wstała i podbiegła do łóżka, na którym leżała siostra. Rzuciła się na posłanie, porwała Jill w ramiona i znowu wybuchnęła płaczem. Leżały przy sobie pocieszając się wzajemnie. Pluto patrzał na to z niedowierzaniem; spodziewał się, że skoczą sobie do oczu, zaczną wydzierać włosy, drapać się paznokciami i wyzywać od ostatnich. Tymczasem nie robiły nic podobnego. Obejmowały się wzajemnie i razem płakały. Pluto nie mógł pojąć, dlaczego Rozamunda nie usiłuje zastrzelić Jill, a już przynajmniej, dlaczego się na nią nie gniewa. Przypatrując im się w tej chwili nie wyobrażał sobie, jak Rozamunda mogła uczynić to, co zrobiła przed paru minutami. Obie zachowywały się teraz niczym ofiary wspólnego cierpienia.“(9)
<<<< Sam pomysł był bardzo
| rzuciło mnie na Elżbietę >>>>
avp2 |Lekkie pokrycia |Kolor dominujący