rzuciło mnie na Elżbietę
miedź |Betsson |Bwin
„rzuciło mnie na Elżbietę i nagle moja twarz znalazła się przy jej twarzy. Wtedy załamałem się po raz pierwszy odruchowo przybliżyłem usta do jej policzka i pocałowałem ją bardzo delikatnie. Zadrżała na całym ciele, ale że mój pocałunek nie wyrażał żadnych żądz, lecz samą czułość, nie oddaliła twarzy, mocniej tylko uścisnęła moją rękę. Zaraz łzy napłynęły mi do oczu i zrozumiałem, że znalazłszy bogatą pożywkę tłamszona przez lata sentymentalność wytryska ze mnie oczyma, uszami, ustami i nosem i że chyba przez całe życie czekałem chwili, gdy będzie mi wolno wypłakać się, wytulić, wysmarkać, wyżalić i wymazać w ckliwości po czoło. Teraz mój mechanizm samokontroli działał coraz słabiej, plułem na zachowanie pozorów, każdy taki drań z epoki też skamle w domu przed jakąś tam dziwką, żeby mu dała matczynego ciepła, bo miał złe dzieciństwo i mama faworyzowała młodszego brata, spłodzonego z kochankiem. Jechaliśmy tą taksówką Jerozolimskimi w samo popołudnie, pełno ludzi z biur dokoła, a ja przywarłem do tej ciepłej i bliskiej Elżbiety i chyba jej zrosiłem łzą policzek. Dopiero gdyśmy się zatrzymali przed czerwonym światłem na rogu Marszałkowskiej i ludzie pracy spojrzeli ze zgorszeniem, jak to się niektórym powodzi w biały dzień, bo rzeczywiście wyglądałem jak zalany hulaka, co wiezie damę na chatę, wyprostowałem się godnie i otarłem oko. Elżbieta przyglądała mi się ze zdumieniem, za dużo jej było przemian najpierw zły dyrektor, później święty Mikołaj, a teraz zwykła beksa. Nie wolno mi było upłynniać przy niej mych złóż sentymentu sama miała ich na pewno za dwoje.“(10)
Lekkie pokrycia |Wakacje |onet
„rzuciło mnie na Elżbietę i nagle moja twarz znalazła się przy jej twarzy. Wtedy załamałem się po raz pierwszy odruchowo przybliżyłem usta do jej policzka i pocałowałem ją bardzo delikatnie. Zadrżała na całym ciele, ale że mój pocałunek nie wyrażał żadnych żądz, lecz samą czułość, nie oddaliła twarzy, mocniej tylko uścisnęła moją rękę. Zaraz łzy napłynęły mi do oczu i zrozumiałem, że znalazłszy bogatą pożywkę tłamszona przez lata sentymentalność wytryska ze mnie oczyma, uszami, ustami i nosem i że chyba przez całe życie czekałem chwili, gdy będzie mi wolno wypłakać się, wytulić, wysmarkać, wyżalić i wymazać w ckliwości po czoło. Teraz mój mechanizm samokontroli działał coraz słabiej, plułem na zachowanie pozorów, każdy taki drań z epoki też skamle w domu przed jakąś tam dziwką, żeby mu dała matczynego ciepła, bo miał złe dzieciństwo i mama faworyzowała młodszego brata, spłodzonego z kochankiem. Jechaliśmy tą taksówką Jerozolimskimi w samo popołudnie, pełno ludzi z biur dokoła, a ja przywarłem do tej ciepłej i bliskiej Elżbiety i chyba jej zrosiłem łzą policzek. Dopiero gdyśmy się zatrzymali przed czerwonym światłem na rogu Marszałkowskiej i ludzie pracy spojrzeli ze zgorszeniem, jak to się niektórym powodzi w biały dzień, bo rzeczywiście wyglądałem jak zalany hulaka, co wiezie damę na chatę, wyprostowałem się godnie i otarłem oko. Elżbieta przyglądała mi się ze zdumieniem, za dużo jej było przemian najpierw zły dyrektor, później święty Mikołaj, a teraz zwykła beksa. Nie wolno mi było upłynniać przy niej mych złóż sentymentu sama miała ich na pewno za dwoje.“(10)
<<<< -Czy to Will Thompson
| Konduktor który przechodził >>>>
Lekkie pokrycia |Wakacje |onet